|
Polazłem do warzywnika. Poprosiłem o cukinię, dostałem, zapłaciłem, do tego torebka - bez uszu. Aa, to mam sobie w kieszeń wsadzić teraz tą cukinię w torebce? No ale nic -może w mięsnymporatują jak kupię u nich co z listy. Idę. Kolejka. Za mną doczłapuje jakaś para. Stają, cos tam mamroczą co kupić. Przede mną babka konczy zakupy, czas na mnie... A nie trzeba tych za mną... Oglądam się... nie wygląda jakby się super znali... I faktycznie on mnie zauważa i sugeruje obsłużenie mnie. Za późno. Ale sprzedawczyni przypomina sobie... Coś tam pomaga drugiej z jakimś pasztetem dla innego klienta i wraca do mnie i tej pary. I znów chce tą parę obsługiwać. Znów on wychodzi z sugestią, żeby jednak mnie... Do baby trafia. Wreszcie. Kupuję więc, po czym dostaję torebkę... Taką, jaką dają w aptece na lekarstwa, 10x10cm. Nosz kuva. Na torebki was nie stać? Prowadzicie sklepy jedne z większych w okolicy, a torebek nie macie? Mam wam zafundować?! PIETNO. I dodatkowe za torebki foliowe, zamiast stosować papierowych, lepiej się utylizujących po zużyciu! Pozdrawiam Rafał
|