W Najwyższym Czasie (strona:
http://www.nczas.com/?a=show_article&id=175 ) można poczytać recenzję z filmu 'Harry Potter i kamień filozoficzny' Oto fragmenty: 'W tradycyjnych bajkach dzieci nagradzane były za rozwijanie i praktykowanie pracowitości, prawdomówności i innych cnót. Świat fantazji nie był zupełnie oderwany od rzeczywistości, mali bohaterowie przeżywali bajkowe przygody, aby wrócić do realności lepszymi i szczęśliwszymi. Walka między dobrem i złem rozgrywała się równolegle w świecie baśniowym i realnym, zaś symbolika dążenia do dobra i szczęścia była zbieżna z hierarchią wartości humanistycznych i religijnych. W powieściach Rowling mali bohaterowie realizują się w elitarnej szkole dla wybranych (znajdującej się jakby w innej przestrzeni i czasie), ucząc się wszelakich sztuczek magicznych i czarodziejstwa. Jest to ich jedyne zajęcie, ze światem rzeczywistym nie mają żadnej styczności. Dążenia małych uczniów wydają się w filmie czysto pragmatyczne, sprowadzają się często do osiągnięcia doskonałości w czarodziejskim fachu, umiejętności latania na miotle (!) i zwalczaniu złego czarodzieja, który chce zgładzić Harry'ego. Z filmu bije totalny chłód uczuciowy i brak pozytywnych emocji, co podkreśla jego sekciarski charakter. [...] Problem książek i filmu o Harry'm Potterze polega jednak na tym, że jest to ukoronowanie ewolucji propagowania zmian w utworach przeznaczonych dla dzieci, polegających na oderwaniu przedstawionych w nich idei od tradycyjnych pojęć, bądź zaprzeczeniu tych pojęć również chrześcijańskich. Wynika to wprost z przeniesieniu ideologii politycznej poprawności do kultury popularnej. Czy w tym stanie rzeczy film można uznać za wychowawczy? Do jakiego świata i po co wracają właściwie młodzi bohaterowie filmu w końcowej scenie?'